Naszła mnie ostatnio refleksja, niestety, też nie oryginalna, bo już nie jeden raz zdarzyło mi się gdzieś w necie przeczytać, że to mamowanie właśnie proste nie jest. Kocham moje dziecko, uwielbiam spędzać z nim czas, nic nie sprawia mi większej frajdy, niż wspólne zabawy. "Mamuję" po raz pierwszy. I chyba właśnie dlatego nie mam dystansu do wielu zachowań Małego. Niecierpliwie czekam, aż powie "mama". A on z każdym dniem uczy się nowych słów, lecz uparcie nie chce się do mnie zwrócić. Zapytany, gdzie jest mama, pokazuje paluszkiem, przytula się, ale po miesiącu nieustannego powtarzania mama, gdy miał 9 miesięcy, to słowo padło do tej pory z jego ust tylko kilka razy (a ma już niemal 2 lata). Nie powiem, żeby nie było mi przykro.
Boli mnie, gdy Mały wygania mnie z pokoju, wołając babcię, gdy zasypia. Im bardziej czekam na to jedno słowo, tym bardziej, mam wrażenie, on się powstrzymuje. Ale jak nie czekać? Chyba każda mama na to czeka...
Godzę moje mamowanie z pracą. Mam to szczęście, że sama sobie jestem szefem i układam własny grafik. Jednak po 5-6 godzinach poza domem pędzę przez miasto, by jak najszybciej znaleźć się przy Małym. Wpadam do domu, a mój pierworodny jest zajęty zabawą z tatą albo babcią. Nie ma nawet czasu na buziaka.
Niby wiem, że za parę minut przyjdzie, przytuli się, weźmie mnie za rękę i poprowadzi do swoich zabawek i do wieczora będziemy razem czytać, oglądać bajki niszczyć wieże z 5 klocków (bo rzadko udaje mi się zbudować coś większego, nim niszczycielski żywioł tego nie dopadnie...;)). Wiem, ale wiedzieć to jedno, a czuć to coś zupełnie innego.
Nie, zdecydowanie mamowanie nie jest proste. No chyba że w kolorowych gazetach, w których mamusie mają nieskazitelne makijaże, wyprasowane sukienki i z hollywoodzkimi uśmiechami trzymają na kolanach swoje różowe, pyzate pociechy.
Ale chyba jednak nie chcę, aby moje mamowanie było słodko-różowym lukrowanym filmem. Wolę już własne rozterki. I wspólne tarzanie po podłodze w pochlapanym zupą dresie ;)
Uczę się być mamą. Nie idealną. Chcę być fajną mamą dla mojego synka. I chcę go wychować na fajnego, mądrego człowieka.
